dr inż. Feliks Stalony-Dobrzański

Powroty św. Barbary

Niebawem na szczycie Gmachu Głównego będzie stawiana zrekonstruowana statua naszej patronki - św. Barbary wbrew tym, co na lata całe się wyrzekli Jej opieki, o której prości górnicy nigdy nie zapomnieli.

To, że hitlerowcy zrzucili - to można się nie dziwić, ale że swoi się wyrzekli, to signum metodycznego niszczenia tradycji i ciągłości kulturowej oraz poddaństwa ułudzie panowania nad przyrodą i losem człowieka. Co by nie mówić, to była metoda, której skutki warto zwalczać dla dobra wspólnego.

Godnie to, że w końcu jednak ta Postać, choć tak późno, za to na trwałe, powraca.

Wróciła, choć nie w tym dokładnie kształcie, już wcześniej. Tak na pół gwizdka, w formie "na wszelki wypadek" (a czasy były szczątkowo - socjalistyczne i nigdy nie było wiadomo, z punktu widzenia Decydenta, jak to dalej będzie), witraża z wyobrażeniem i ikonografią świętej, umocowanego w prowizorycznej konstrukcji ramowej w ramie jednego z okien Auli.

Onegdaj, na łamach Biuletynu, była o tym mowa. Było to jednak już na tyle dawno, iż następne młode pokolenie znowu już zapewne zdążyło popaść w niewiedzę. W końcu przekazywanie wiedzy o tradycji i jej istocie, jest takie niemodne (choć w świecie jest właśnie w pełni świadomie i na cały regulator, kultywowane), że już tylko dziadkowie - wbrew modzie - a w poczuciu zbiorowego samobójstwa narodu tracącego pamięć i ciągłość tradycji - usiłują coś na ten temat opowiadać. Słucha się tego jak zgaszonego radia - ale nikt nigdy nie będzie mógł w przyszłości powiedzieć, w swym zniewoleniu, iż ta wiedza nie była mu proponowana. Są to główne pobudki - oprócz w pewnym sensie osobistych - do drążenia tematu.

Witraż, o którym mowa, przypomnijmy, powstał zaraz po wojnie jako dekoracja do pierwszego po wojnie Balu Barbórkowego w 1946 r. Św. Barbara w swym wyobrażeniu, a jako główna Gospodyni święta Braci Górniczej, witała dostojnych Gości stojąc w niszy zajętej teraz przez postać Staszica. Witraż ma konkretną treść i ze względu na swą funkcję został zakomponowany jako witraż do oglądania z bliska. Jest to bardzo nietypowa, a ważna cecha i tej konkretnej realizacji witrażowniczej i jej symboliki. Bez niej tego witrażu - jakby nie było.

Pamiętajmy też nawet i o tym, jaka zupełnie inna i jak - mówiąc dzisiejszym językiem - wprost lobbystyczna była funkcja samych balów Barbórkowych. To nie był ochlaj. To było meritum tradycji, pamięci i - marketingu wyników naukowych oraz absolwentów. W dzisiejszych czasach warto o tym pamiętać, po okresie, w którym o rozwoju uczelni mogło decydować wsparcie o bufet. To się już, mam nadzieję, bezpowrotnie kończy. Na pewno już nie jest osią. Na pewno tą osią musi się stać na powrót klasa absolwenta jego i nauczycieli. Święta Barbara tak przywoływana nie ma nic wspólnego z jakąś dewocją. Ma być świadomym świadectwem refleksji całego środowiska Akademii. Wezwania tej społeczności.

Na tamte czasy, owego prowizorycznego powrotu, przez zmianę miejsca ekspozycji, właśnie toporność i prowizoryczność oprawy umieszczonej wysoko i na dodatek, podświetlenie w paski mrugającymi czasem świetlówkami, uzyskano to, o co chodziło łaskawie zgadzającym się na powrót św. Barbary. Niech sobie wróci, ale za dużo nie przypominajmy. Niech to będzie makatka w Auli. Tak można by było w skrócie przetłumaczyć efekty realizacyjne.

I tak też się niestety stało.

Nie widzę najmniejszych powodów by dalej trwać w tej prowizorce i takim traktowaniu świadomości i tradycji.

To że tradycja w Akademii, to nie tylko knajpy piwne chyba nikt nie ma wątpliwości.

Po tym wywodzie, na 80-cio lecie Uczelni, pragnę krótko przedstawić konkretną a wydaje się, iż wystarczająco już umotywowaną propozycję;

Sądzę, iż godnym rozważenia i realizacji byłoby;

  1. odczyszczenie witraża,
  2. podświetlenie go silnym, a rozproszonym światłem o ciepłym widmie,
  3. spowodowanie ekspozycji witraża w takim miejscu, które będąc pokreśleniem funkcji dawałoby możliwość oglądania witraża z bliska - zgodnie z wymogami narzucanymi treścią - dla osiągnięcia jego komunikatywności.

Warunki te spełnia właściwie jedynie pierwotne miejsce ustawienia witraża, do tych w końcu funkcji i miejsca był on zaprojektowany i zrealizowany - z dekoracji balowej, w stały element symboliki Gmachu - wolą Profesora W. Goetla. Powrót do stanu pierwotnego, najbardziej sensowny, został na trwale chyba zablokowany bardzo przemyślanym i wybiegającym do przodu zamysłem zwolenników uprowizorycznienia bytności takiej niemiłej wtedy Osoby jak św. Barbara.

Powrót ten więc ze względów czysto praktycznych jest mało prawdopodobny. Spolegliwość władz onegdaj przywracających pamięć (lecz i chwała Im za to, że w ogóle to przywrócenie nastąpiło - a to też jak pamiętamy wymagało oddzielnej odwagi), zaowocowała jak się okazuje, wtedy już dokładnie przewidywaną przez żyjącego jeszcze Autora - trwałą prowizorką. Odbierał On tę prowizorkę jako wielkie spostponowanie i zamysłu autorskiego i idei patronowania i konkretnego dzieła. Jakkolwiek decydenci aspektów tych w ogóle najwyraźniej nie czuli, nie winię ich jednak tak do końca, pamiętając czasy.

Ale też już warto, od tych czasów się trwale odwrócić.

Aula wydaje się być w ogóle dobrym miejscem. Reprezentacja i uroczystości ważne dla społeczności, domagają się obecności Patronki. Okna w Auli są wysoko i tu nie ma dobrego rozwiązania dla właściwej ekspozycji w sensie dostępności dla dobrej odległości widzenia i ekspozycji istotnych treści. Bardziej możliwą w realizacji wydaje się więc być nisza z silnym, specjalnie skonstruowanym, łatwym do czyszczenia i reparacji podświetleniem, umiejscowiona za miejscem Rektora (św. Barbara trzyma niejako pieczę) lub z jednej ze stron miejsc senackich (pamięci, że św. Barbara jest, uczestniczy, bez Niej i etyki w sprawach Akademii nikt nie powinien się poruszać).

Czas już najwyższy by wyzwolić już postać św. Barbary z Jej niemoty, niekomunikatywności i nijakości.

Nie sądzę by godna ekspozycja tak specyficznego, związanego z historią Akademii, niepowtarzalnego w skali Polskich uczelni akcentu symbolicznego, zabytkowego i nawet dekoracyjnego, była niemożliwa do stosunkowo nawet szybkiej realizacji. Nie jest to wielki wysiłek techniczny, a oprawa uroczystości 80-cio lecia nabrałaby ważnego rysu.


dr inż. Feliks Stalony-Dobrzański
Katedra Struktury
i Mechaniki Ciała Stałego
A2 pok. 113 a tel. 26-52
dom 421-10-97