Grobowiec Stanisława Staszica

W związku ze zbliżającym się Jubileuszem 80-lecia Uczelni Stowarzyszenie Wychowanków AGH podjęło działania, których celem - w pierwszej kolejności - jest zdobycie informacji o stanie technicznym grobowca Stanisława Staszica. Jeżeli się okaże, że grobowiec wymaga odnowienia, dalsze nasze działania zmierzać będą do zrealizowania prac nad odnowieniem i konserwacją grobowca.

Rozeznania stanu technicznego grobowca dokonali członkowie koła Stowarzyszenia Wychowanków AGH przy Instytucie Szkła i Ceramiki w Warszawie. Oto nadesłane przez Rzecznika koła. mgr inż. Zbigniewa Jaegermanna informacja.

Po dość długich poszukiwaniach ustaliliśmy, że Staszic pochowany jest na terenie kościoła Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego (dawny kościół Kamedułów), znajdującego się przy ul. Dewajtis 3 w Warszawie. Pomnik nagrobny zlokalizowany jest przy północnej ścianie kościoła. Już na pierwszy rzut oka widać, że stan pomnika jest znacznie gorszy niż kościoła, który wygląda na niedawno odnawiany (fot. 1). Sam pomnik (fot. 2) nosi ślady wcześniejszych prac naprawczych i konserwatorskich (wstawki fragmentów kamiennych, nowa płyta czołowa i popiersie), ale generalnie widać duże zabrudzenie lub zagrzybienie całego pomnika, drobne ubytki kamienia i wykruszenia spoin łączących poszczególne płyty i wcześniej wykonane wstawki. Napisy wykute w kamieniu są bardzo słabo widoczne i zabrudzone. Najlepiej zachowane są - wykonane z brązu lub innego stopu metalowego - popiersie Stanisława Staszica i tablica pamiątkowa, której renowację wykonano prawdopodobnie w roku 1980 (być może w tym roku wykonano renowację całego pomnika). Całość wywiera jednak raczej smutne wrażenie i naszym zdaniem (niefachowców w dziedzinie konserwacji zabytków) pomnik wymaga dość gruntownego odnowienia i konserwacji.

Grobowiec Stanisława Staszica znajdujący się na terenie Wyżeszgo Seminarium Duchownego (dawny kościół Kamedułów), zlokalizowany przy północnej ścianie kościoła, Warszawa, Bielany, ul. Dewajtis3

 

Grobowiec Stanisława Staszica

Dowiedzieliśmy się także, że za stan kościoła i przyległości odpowiada wykładowca Seminarium ksiądz Józef Górzyński. W rozmowie telefonicznej poinformował on nas, ze pomnik nagrobny Staszica jest zabytkiem i podlega opiece konserwatora zabytków. Natomiast wszelkie decyzje dotyczące działań w tym zakresie podejmuje ksiądz Stanisław Kur - Rektor Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego ul. Dewajtis 3, 01-815 Warszawa.

Naszym zdaniem dalsze postępowanie w tej sprawie uzależnione jest - jak to ostatnio często bywa - od środków, jakie Stowarzyszenie może przeznaczyć na odnowienie pomnika. Sadzę, że na profesjonalne, gruntowne odnowienie i konserwację pomnika potrzebne będą spore środki. Nie jest wykluczone, że można zorganizować szerszą, wspólną akcję pomocy pomnikowi (w Warszawie działa Towarzystwo Przyjaciół Staszica, a także dwie szkoły noszą jego imię).

Nasze koło chętnie pomoże Zarządowi Głównemu w prowadzeniu tej sprawy na miejscu w Warszawie.

Załączamy także kilka zdjęć pomnika, które pomogą zorientować się w stanie w jakim znajduje się pomnik.

Przesyłamy pozdrowienia.

* * *

Powyższa informacja udostępniona została byłemu Dyrektorowi Administracyjnemu AGH p. dr inż. Andrzejowi Karwackiemu, który przedstawił ją na Kolegium Rektorskim. Dyrektor Karwacki poinformował przewodniczącego Stowarzyszenia Wychowanków, że Uczelnia deklaruje pomoc przy odnowieniu grobowca Stanisława Staszica. Stowarzyszenie zwróciło się również do Rektora Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego z prośbą o informację, dotyczącą planu i kosztów odnowienia grobowca. Obecnie oczekujemy na odpowiedź, aby podjąć dalsze działania.

Przewodniczący Stowarzyszenia

Prof. Władysław Longa

* * *

Pogrzeb Stanisława Staszica

(wyjątek z książki Jerzego Sikory: Stanisław Staszic. Wyd. “Śląsk”, Katowice 1974).

Staszic mimo postępującego upadku sił czuł się jeszcze nieźle. W styczniu 1826 r. zaniemógł nagle. Na dzień przed śmiercią odwiedził go Kajetan Koźmian. Ten wdzięczny uczeń ministra stanu był obecnie jednym z jego najlepszych kolegów. Staszic widział w nim zawsze, i to słusznie, oddanego sobie przyjaciela tak w dobrych jak i złych chwilach. Dzięki “Pamiętnikom” Koźmiana wiemy, jak się czuł i o czym myślał w ostatnich dniach życia ten wybitny Wielkopolanin, zajęty zawsze dobrem ogólnym: “zastałem go obstawionego na skroniach pijawkami, na pół ubranego, leżącego, na kanapie, zupełnie przytomnego sobie. Powziąłem więc nadzieję jego wyzdrowienia. Podniósł się on do mnie, uściśnieniem ręki przywitał, opowiedział słabość i rzekł”:

“Może się jeszcze z tej choroby wydźwignę, lecz jeżeli bym umarł, wszystko zostawię w porządku. Jesteś dyrektorem administracyjnym, nie porzucaj urzędu, pamiętając strzec i opiekować się moim Towarzystwem Hrubieszowskim. Znam twój sposób myślenia i prawość, pisałeś za włościanami, broń i zasłaniaj tę instytucję również od zbytecznego mieszania się rządu, jak nadużyć tych, których nad nią przełożyłem, a szczególniej nie pozwól jej szkalować obmowami i plotkami egoistów trwałych i nieludzkich i niechęcią niektórych sąsiadów. Niech się rozwinie, skutki jej będą znakomite i pożyteczne dla kraju, zaklinam cię o to na miłość ojczyzny. Odwiedź mnie jeszcze”.

“Przyrzekłem, lecz kiedy powtórzyć nazajutrz chciałem odwiedziny, nowy napad apopleksji wydarł go na zawsze krajowi, ludzkości i wszystkim prawym ludziom”. Było to dnia 20 stycznia 1826 r.

Dokładny zawsze Staszic w testamencie, sporządzonym w 1824 roku, takie zamieścił postanowienia, dotyczące jego pogrzebu:

“Pogrzeb mój ma być skromny, nie różniący się od pogrzebu chrześcijanina ubogiego, gdyż przystępując przed oblicze Boga, wszyscy stajemy się takimi. Przy trumnie nie ma się palić więcej jak sześć świec. Światło ognia świec jest zupełnie niepotrzebne dla umarłego, trawi tylko marnie rzeczy, które mogą być użyteczne ludności. Natomiast w dzień pogrzebu ma być rozdane 10.000 złotych na ludzi ubogich”.

Wyraził życzenie, aby pochowano go na Bielanach, za prezbiterium kościoła kamedułów. Tak lubił urządzać sobie wycieczki do lasu bielańskiego i tak chętnie wypoczywał oraz zabawiał się czytaniem w cieniu jego drzew, iż po śmierci pragnął być w ich pobliżu. Aby zapewnić sobie w tej ustroni spokojne na wieki spoczywanie, obdarował ojców kamedułów niemałą kwotą 10 000 złotych.

Pogrzeb tego wielkiego patrioty odbył się 24 stycznia 1826 roku. Od wczesnego rana tego dnia dosłownie cała Warszawa wyległa na ulice. Szczególnie na Krakowskim Przedmieściu, przed gmachem Towarzystwa Przyjaciół Nauk zebrały się nieprzeliczone tłumy. Na szczęście pogoda sprzyjała. Lekki mróz ściął błoto na jezdniach, a śnieg przykrył je białym całunem.

Trumnę z budynku Towarzystwa wynieśli jego członkowie i na swoich barkach ponieśli aż do placu Saskiego. Od nich przejęli ją akademicy. Zmieniając się co pół godziny, zanieśli trumnę na Bielany. Nie zgodzili się nawet na chwilę oddać jej w ręce rzemieślników i kupców, którzy tak tego pragnęli. Duchowieństwo wzięło liczny udział w pogrzebie, a biskup Adam Prażmowski poprowadził kondukt żałobny do placu Zamkowego. Pusty, sześciokonny karawan jechał za trumną, a tuż za nią podążały dwie karety, namiestnika Józefa Zajączka i prezesa senatu Stanisława Zamojskiego, byłego ucznia Staszica. Za tymi dwoma karetami sunęły przeróżne pojazdy, a zwłaszcza sanki, bo śnieg zalegał ulice. Kilkudziesięciotysięczny orszak pieszych odprowadzał na miejsce wiecznego spoczynku jednego z największych Polaków. Nieprzeliczone rzesze stały wzdłuż trasy pogrzebu. W całym mieście były pozamykane urzędy, sklepy i zakłady wytwórcze. Pogrzeb zamienił się w manifestacyjną uroczystość, będącą wyrazem powszechnego i głębokiego żalu z powodu zgonu człowieka, który już za życia stał się symbolem wielkości naszego narodu.

Podczas nabożeństwa żałobnego kazanie wygłosił rektor uniwersytetu Wojciech Szweykowski. Między innymi podkreślił on ogromne zasługi Staszica dla społeczeństwa, niesłychaną skromność i niezwykłą hojność na cele wielkie oraz szlachetne.

Przemówienie nad otwartą mogiłą przypadło w udziale przyjacielowi zmarłego, Fryderykowi Skarbkowi, profesorowi uniwersytetu. Trudno mu było wydostać się ze zwartego tłumu okalającego grób, toteż studenci na ramionach wynieśli go na zaimprowizowaną mównicę. Wspaniałe przemówienie żałobne zakończył profesor apelem, aby młodzież brała zawsze przykład z wielkiego obywatela i patrioty, jakim był Staszic: “My, cośmy nieśli drogie szczątki jego, miejmy dozgonnie dzień ten w naszej pamięci, jeżeli nas kiedy poduszczenie lub namiętność do czynu niegodnego prawych obywateli podniecić miała, niechaj nam wtedy głos sumienia powtórzy “Tyś dźwigał zwłoki Staszica” i niechaj ten głos wewnętrznego czucia chroni na od tego, aby kiedy o nas nie powiedziano, żeśmy ostatniego obywatela do grobu ponieśli”. Niewątpliwie długo brzmiały w uszach uczestników pogrzebu słowa profesora: “Szczyćcie się, rodacy, bo wy śmiało wyzwać możecie inne narody, aby wam stawiły przykład, bo życie tego zmarłego ziomka waszego piękną kartę w dziejach ludzkości zapełnia...”

Zaledwie tylko wygłosił mowę żałobną profesor Skarbek, studenci uniwersytetu zaczęli rozrywać na cząstki całun, a z trumny antaby i blachy. Każdy z nich chciał to zachować jako najdroższą pamiątkę. Fryderyk Szopen, szesnastoletni młodzieniec, biorąc udział w pogrzebie, też zdołał uszczknąć kawałek cennego całunu.

Cóż było przyczyną tego pośmiertnego kultu u młodzieży dla Staszica, do którego za życia odnosiła się ona krytycznie, a nawet nieraz z ironią?.

Niewątpliwie powodem tej zmiany były dawne, a szczególnie ostatnie fakty ujmujące młode pokolenie. Mogło ono nie pamiętać wystąpień Staszica przeciwko wstecznictwu i szlachcie oraz jego sukcesów w dziedzinie oświaty. Widziało jednak, że ten szlachetny patriota w przedśmiertnych latach nie cieszył się przychylnością oddanych carowi władz i wielkiego księcia Konstantego. Wiadomą było rzeczą dla studentów, iż Staszic sprzeciwiał się wprowadzeniu w szkołach dozoru policyjnego. Znano również demokratyczne stanowisko tego członka Komisji Rządowej Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego w sprawie przyjęć kandydatów na studia wyższe. Było ogólną tajemnicą śledzenie ministra stanu przez tajną policję, co przydawało mu tylko blasku.

Skoro tylko nastała wiosna, już grób ministra stanu zaczęły nawiedzać tłumy warszawian. Na rozkaz wielkiego księcia Konstantego specjalny agent policji obserwował stale przybywających tutaj, zda się, pielgrzymów. W raportach wywiadowcy znajdowały się zanotowane dokładnie nazwiska różnych osobistości, jak ministra sprawiedliwości hrabiego Ignacego Sobolewskiego, biskupa Edwarda Czarneckiego, Maurycego Mochnackiego, a nawet artysytki dramatycznej Palczewskiej, przybyłej w towarzystwie oficerów. Przybywali tutaj weterani wojen napoleońskich, urzędnicy, duchowni, a zwłaszcza liczni studenci. W dniu imienin Staszica zjawiła się tłumnie młodzież studiująca i z odkrytymi głowami wysłuchała przemówienia kolegi.

Z okazji śmierci Staszica ku jego czci pojawiło się wiele wierszy, napisanych przez takich autorów, jak Jan Nepomucen Janowski, Nepomucen Leszczyński, Konstanty Gaszyński, Józef Supiński, a także uczniów Liceum Warszawskiego i studentów Uniwersytetu.

Stowarzyszenie Wychowanków AGH